przeprowadzilismy sie z chlopakiem i odkrywamy co nas oboje pasjonuje. jego swiat to glownie tech i gry, moj to dzialka i czytanie. raczej sie nie pokrywamy. ale ostatnio znalezlismy cos wspolnego, czyli kolecjonowanie roslin doniczkowych xd. ktos tu tez tak mial, ze najpierw nic wspolnego a potem nagle 'aha, fajne!'? czy trzeba miec wspolne pasje do szczesliwosci?


